-Pani Evans.
Powiedział blondyn uśmiechając się gdy tylko Miranda otworzyła drzwi wejściowe.
-Niall o mój boże.
Powiedziała kobieta od razu tuląc do siebie uśmiechniętego chłopaka.
-Jak ty wyrosłeś.
Tuliła go dalej.
-Czy Lexi jest w domu ?
Spytał niepewnie. Kobieta go wpuściła mówiąc mu, że jej nie ma. Chłopak postanowił zaczekać na nią chwilę. Dopiero za dwie godziny musiał wyruszać na lotnisko. Przy pomocy pani Evans wszedł do salonu i usiadł na sofie. Rozejrzał się po pomieszczeniu i po chwili ponownie ujrzał kobięte z kubkiem gorącej herbaty. Po chwili usiadła na fotelu na przeciwko niego.
-Niall opowiedz mi coś o sobie.
Powiedziała a blondyn się podrapał po Głowę.g
-No cóż nie ma co tu gadać. Niech pani lepiej mi powie co z Lexi.
Chłopak spojrzał na kobietę a ona tylko westchnęła.
-Nie wiem czy to jest najlepszy pomysł.
Powiedziała . Blondyn się nieco zaniepokoił.
-Co się stało ?
Pani Evans nie wiedziała czy ma mu opowiedzieć co się stało.
-No cóż , Alex jest na terapii u psychologa.
Niall upił łyk herbaty po czym ponownie spojrzał na kobietę z pytającym wyrazem twarzy.
-Odkąd przestałeś się odzywać Alex popadła w małą histerię. Zdarzało się, że czasem się okaleczała i popadła w złe towarzystwo.
-Okaleczała się ?
Chłopak powtórzył niepewnie.
-Po pewnym czasie nie wytrzymałam i zabrałam ją z stamtąd i tutaj się prze prowadziłyśmy. Poznała Annie.
-Znam ją. Bardzo miła dziewczyna.
-Jej najlepsza przyjaciółka.
Niall na te słowa lekko się zamartwił . Teraz go nie potrzebowała, miała już tą bliską osobę.
-Tutaj również chodziła na terapie jednak z czasem zaczęły zmieniać się w jedne spotkanie na tydzień. Wszystko było idealnie, aż do czasu jej 17 urodzin.
-To było dwa tygodnie temu.
Powiedział ponownie zaniepokojony chłopak.
-Alex dowiedziała się , że jesteś sławny, że śpiewasz. Zobaczyła cię pierwszy raz od tych ośmiu lat.
Blondyn siedział ze spuszczoną głową , z jednej strony nie chciał tego słuchać , za bardzo go to wszystko bolało , ale z drugiej musiał. Wiedział,że musi wiedzieć jaką jej wyrządził krzywdę.
-Ponownie zaczęła się ciąć i palic. Myślała ,że się nie dowiem , ale wczoraj.
Powiedziała i łzy zaczęły jej ciec po policzku. Niall nie wiedział co powiedzieć. Ta kobieta teraz cierpiała z powodu bólu swojej córki który on wyrządził. To była wszystko jego wina, że obie kobiety tak bardzo cierpiały.
-Niech się pani nie martwi. Zrobię coś, że Lexi znowu będzie szczęśliwa.
Chłopak złapał ją za rękę, a ona się do niego uśmiechnęła ocierając zły.
-Zaraz powinna wrócić do domu.
Powiedziała i w tym momęcie drzwi trzasnęły.
- Mamo no nie uwierzysz powiedziała ,że znowu muszę brać te leki które brałam na ograniczenie złości.
Powiedział piękny damski głos który łagodził uszy Nialla.
Kiedy weszła do salonu dostrzegła blondyna który tylko na jej widok wstał z sofy, Kiedy wtedy go widziała było ciemno, jednak teraz widzi go dokładnie. Te oczy, włosy, usta. Wszystko było takie idealne. Nie wiedziała co ma zrobić. Jej serce w sekundę zaczęło walić o sto razy mocniej niż powinno. Nie wiedziała co ma zrobić. Uciec ? Czy naj normalniej w świecie podbiec do niego przytulić się, ucałować w policzek i już nigdy nie puszczać. Dziewczyna już powoli stawiała prawą nogę do przodu, ale w sekundę przypomniała sobie ten cały ból który nie pozwalał jej na resztę kroków w jego stronę. Teraz była cała omotana swoimi myślami. Serce podpowiadało aby w sekundę wybaczyła i nie pozwoliła mu już nigdy więcej odejść, ale rozum mówił co innego, To rozum oddzielał ją od niego . I to właśnie jego słuchała się zawsze. Czasem tego żałowała, ale teraz o tym zapomniała. Kiedy dostrzegła, że chłopak powoli się do niej przybliża, zaczęła stawiać kroki do tyłu. Nie wiedziała co robi. Jej ciało samo stawiało te kroki. Po kilku sekundach znalazła się za drzwiami swojego pokoju. Zamknęła go na klucz i gdy tylko usłyszała przyblizajace się kroi krzyknela , ze chłopak ma odeść. On stanął przy samych drzwiach. Oparł się o nie rękoma i poczuł jak zły ponownie tego dnia spływają mu po policzku. Nie ocierał ich .Był zbyt bardzo zajęty dobijaniem się do drewnianych drzwi. Alex stała w takiej samej pozyci tylko, ze po drugiej stronie. Jej zły równierz ciekły po policzku. Ocierała je co sekundę co sprawiało , że jej makijarz wyglądał jeszcze gorzej. Cały się rozłynął.
-Lexi proszę porozmawiaj ze mna.
Ona nie odpowiadała.
-Musze wraca do Londynu, przyjechałem się tylko z tobą porzegnac.
W tym momęcie przez dziewczynie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
-Przyszedł się porzegnac.
Powiedziała po cichu.
Łzy ponownie zaczęły ciec jej z oczu.
-Niall nie mogę.
Powiedziała. Chłopak usłyszał jej zachrypnięty głos. Wiedział ,że płacze. Wiedział , że przez niego .A obiecał pani Evans, że już nigdy więcej do tego nie dopuści . Zawiódł.
-Lexi tu są bilety.
Powiedział i wsunął jakiś papier pod drzwi . Dziewczyna po sekundzie trzymała już to w rękach.
-Za tydzień masz samolot do Londynu. Weź Annie i odwiedzicie nas.
Dziewczyna nie wiedziała co odpowiedziec.
-Jeśli tego nie zrobisz to już nigdy nie będę zawracał ci glowy.
Dodał po chwili.
-Więc jeśli przyjedziesz to będzie oznaczało ,że dajesz nam jeszcze jakąś szanse.
powiedział. Alex stała wgapiając się w dwa bilety.
-Wierze , ze dokonasz dobrej decyzji. .
Po tym jak to powiedział zaczął się oddalac od jej pokoju. Dziewczyna po chwili zorientowała się, że jego już nie ma koło jej pokoju. Wybiegła z niego i prawie wywalając się na schodach wybiegła z domu na ogórek , chciała go zlapac. Zalowala ze zamknela się w pokoju. Chciała się porzegnac. Deszcz padał na jej glowe a ona Szukała wzrokiem chłopaka. Zniknął. Jedyne co pozostawił po sobie to te dwa bilety. Opadła całym ciałem na ziemię. Deszcz zlewał się z jej łzami. Spojrzała w niebo i zaczęła cicho przepraszać.
-Przeziębisz się.
Powiedziała pani Evans która stała w drzwiach.
-Jego juz nie ma.
Usłyszała jakiś inny głos. Kiedy spojrzała w miejsce z którego wydobywał się dźwięk dostrzegła nikogo innego jak Annie. Przyszła jej wybaczyć ?
------------------------------------------------------------------------------------------
Widać , że nie umiem wytrzymać jak nie dodaje często rozdziałów :P Brakuje jednego komentarza ale kto by się tym przejmował. Ważne , że ktoś czyta no ale moglibyście napisać chociaż uśmieszek nawet reklamujscie swoje blogi ale chce wiedziec , że ktoś czyta to i dziekuję tym którzy to czytają od samego początku. Tak więc teraz będę dodawała rozdział po kilku komentarzach. Nie ważne czy jest ich 5 czy też tylko dwa , jak zobaczę , że już czas na następny to wtedy dodam. Tak więc miłego czytania.
Powiedział blondyn uśmiechając się gdy tylko Miranda otworzyła drzwi wejściowe.
-Niall o mój boże.
Powiedziała kobieta od razu tuląc do siebie uśmiechniętego chłopaka.
-Jak ty wyrosłeś.
Tuliła go dalej.
-Czy Lexi jest w domu ?
Spytał niepewnie. Kobieta go wpuściła mówiąc mu, że jej nie ma. Chłopak postanowił zaczekać na nią chwilę. Dopiero za dwie godziny musiał wyruszać na lotnisko. Przy pomocy pani Evans wszedł do salonu i usiadł na sofie. Rozejrzał się po pomieszczeniu i po chwili ponownie ujrzał kobięte z kubkiem gorącej herbaty. Po chwili usiadła na fotelu na przeciwko niego.
-Niall opowiedz mi coś o sobie.
Powiedziała a blondyn się podrapał po Głowę.g
-No cóż nie ma co tu gadać. Niech pani lepiej mi powie co z Lexi.
Chłopak spojrzał na kobietę a ona tylko westchnęła.
-Nie wiem czy to jest najlepszy pomysł.
Powiedziała . Blondyn się nieco zaniepokoił.
-Co się stało ?
Pani Evans nie wiedziała czy ma mu opowiedzieć co się stało.
-No cóż , Alex jest na terapii u psychologa.
Niall upił łyk herbaty po czym ponownie spojrzał na kobietę z pytającym wyrazem twarzy.
-Odkąd przestałeś się odzywać Alex popadła w małą histerię. Zdarzało się, że czasem się okaleczała i popadła w złe towarzystwo.
-Okaleczała się ?
Chłopak powtórzył niepewnie.
-Po pewnym czasie nie wytrzymałam i zabrałam ją z stamtąd i tutaj się prze prowadziłyśmy. Poznała Annie.
-Znam ją. Bardzo miła dziewczyna.
-Jej najlepsza przyjaciółka.
Niall na te słowa lekko się zamartwił . Teraz go nie potrzebowała, miała już tą bliską osobę.
-Tutaj również chodziła na terapie jednak z czasem zaczęły zmieniać się w jedne spotkanie na tydzień. Wszystko było idealnie, aż do czasu jej 17 urodzin.
-To było dwa tygodnie temu.
Powiedział ponownie zaniepokojony chłopak.
-Alex dowiedziała się , że jesteś sławny, że śpiewasz. Zobaczyła cię pierwszy raz od tych ośmiu lat.
Blondyn siedział ze spuszczoną głową , z jednej strony nie chciał tego słuchać , za bardzo go to wszystko bolało , ale z drugiej musiał. Wiedział,że musi wiedzieć jaką jej wyrządził krzywdę.
-Ponownie zaczęła się ciąć i palic. Myślała ,że się nie dowiem , ale wczoraj.
Powiedziała i łzy zaczęły jej ciec po policzku. Niall nie wiedział co powiedzieć. Ta kobieta teraz cierpiała z powodu bólu swojej córki który on wyrządził. To była wszystko jego wina, że obie kobiety tak bardzo cierpiały.
-Niech się pani nie martwi. Zrobię coś, że Lexi znowu będzie szczęśliwa.
Chłopak złapał ją za rękę, a ona się do niego uśmiechnęła ocierając zły.
-Zaraz powinna wrócić do domu.
Powiedziała i w tym momęcie drzwi trzasnęły.
- Mamo no nie uwierzysz powiedziała ,że znowu muszę brać te leki które brałam na ograniczenie złości.
Powiedział piękny damski głos który łagodził uszy Nialla.
Kiedy weszła do salonu dostrzegła blondyna który tylko na jej widok wstał z sofy, Kiedy wtedy go widziała było ciemno, jednak teraz widzi go dokładnie. Te oczy, włosy, usta. Wszystko było takie idealne. Nie wiedziała co ma zrobić. Jej serce w sekundę zaczęło walić o sto razy mocniej niż powinno. Nie wiedziała co ma zrobić. Uciec ? Czy naj normalniej w świecie podbiec do niego przytulić się, ucałować w policzek i już nigdy nie puszczać. Dziewczyna już powoli stawiała prawą nogę do przodu, ale w sekundę przypomniała sobie ten cały ból który nie pozwalał jej na resztę kroków w jego stronę. Teraz była cała omotana swoimi myślami. Serce podpowiadało aby w sekundę wybaczyła i nie pozwoliła mu już nigdy więcej odejść, ale rozum mówił co innego, To rozum oddzielał ją od niego . I to właśnie jego słuchała się zawsze. Czasem tego żałowała, ale teraz o tym zapomniała. Kiedy dostrzegła, że chłopak powoli się do niej przybliża, zaczęła stawiać kroki do tyłu. Nie wiedziała co robi. Jej ciało samo stawiało te kroki. Po kilku sekundach znalazła się za drzwiami swojego pokoju. Zamknęła go na klucz i gdy tylko usłyszała przyblizajace się kroi krzyknela , ze chłopak ma odeść. On stanął przy samych drzwiach. Oparł się o nie rękoma i poczuł jak zły ponownie tego dnia spływają mu po policzku. Nie ocierał ich .Był zbyt bardzo zajęty dobijaniem się do drewnianych drzwi. Alex stała w takiej samej pozyci tylko, ze po drugiej stronie. Jej zły równierz ciekły po policzku. Ocierała je co sekundę co sprawiało , że jej makijarz wyglądał jeszcze gorzej. Cały się rozłynął.
-Lexi proszę porozmawiaj ze mna.
Ona nie odpowiadała.
-Musze wraca do Londynu, przyjechałem się tylko z tobą porzegnac.
W tym momęcie przez dziewczynie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
-Przyszedł się porzegnac.
Powiedziała po cichu.
Łzy ponownie zaczęły ciec jej z oczu.
-Niall nie mogę.
Powiedziała. Chłopak usłyszał jej zachrypnięty głos. Wiedział ,że płacze. Wiedział , że przez niego .A obiecał pani Evans, że już nigdy więcej do tego nie dopuści . Zawiódł.
-Lexi tu są bilety.
Powiedział i wsunął jakiś papier pod drzwi . Dziewczyna po sekundzie trzymała już to w rękach.
-Za tydzień masz samolot do Londynu. Weź Annie i odwiedzicie nas.
Dziewczyna nie wiedziała co odpowiedziec.
-Jeśli tego nie zrobisz to już nigdy nie będę zawracał ci glowy.
Dodał po chwili.
-Więc jeśli przyjedziesz to będzie oznaczało ,że dajesz nam jeszcze jakąś szanse.
powiedział. Alex stała wgapiając się w dwa bilety.
-Wierze , ze dokonasz dobrej decyzji. .
Po tym jak to powiedział zaczął się oddalac od jej pokoju. Dziewczyna po chwili zorientowała się, że jego już nie ma koło jej pokoju. Wybiegła z niego i prawie wywalając się na schodach wybiegła z domu na ogórek , chciała go zlapac. Zalowala ze zamknela się w pokoju. Chciała się porzegnac. Deszcz padał na jej glowe a ona Szukała wzrokiem chłopaka. Zniknął. Jedyne co pozostawił po sobie to te dwa bilety. Opadła całym ciałem na ziemię. Deszcz zlewał się z jej łzami. Spojrzała w niebo i zaczęła cicho przepraszać.
-Przeziębisz się.
Powiedziała pani Evans która stała w drzwiach.
-Jego juz nie ma.
Usłyszała jakiś inny głos. Kiedy spojrzała w miejsce z którego wydobywał się dźwięk dostrzegła nikogo innego jak Annie. Przyszła jej wybaczyć ?
------------------------------------------------------------------------------------------
Widać , że nie umiem wytrzymać jak nie dodaje często rozdziałów :P Brakuje jednego komentarza ale kto by się tym przejmował. Ważne , że ktoś czyta no ale moglibyście napisać chociaż uśmieszek nawet reklamujscie swoje blogi ale chce wiedziec , że ktoś czyta to i dziekuję tym którzy to czytają od samego początku. Tak więc teraz będę dodawała rozdział po kilku komentarzach. Nie ważne czy jest ich 5 czy też tylko dwa , jak zobaczę , że już czas na następny to wtedy dodam. Tak więc miłego czytania.
Zajebiście :D :D Mam nadzieję , że Lexi pojedzie do Londynu i wybaczy Horanowi. Czekam na nexta ...
OdpowiedzUsuńFajny! czekam na nexta :*
OdpowiedzUsuń