Annie ani nikt z domownikow nie zdolal jej zatrzymac. Kiedy byla juz na lotnisku zakupila najblizszy bilet do Paryża i usiadła na ławce z daleka od ludzi. Wyciagneła swoją stara zyletke i zrobila kila ciec na rece. Popatrzyla na stare slady i ponownie zaczeła płakać. Do odlotu zostało jeszcze jedynie 30 minut. Chciała aby to mineło szybko, bo bała sie ze ktos moze chciec ja jakos powstrzymac , jednak z karzda minuta to bylo coraz mniej mozliwe. W koncu nadszedl czas na wchodzenie do samolotu. Kiedy juz wygodnie siedziala i czekala az reszta pasarzerów wsiadzie zadzownił jej teledon. Był to Louis niechetnie , ale odebrala. Płakał.
-Louis ?
Powiedziala nie wiedzac co sie stalo.
-Niall, on umiera.
Na te słowa dziewczyna zamarła. Nie wiedziuala co odpwoiedziec.
-Prosze przyjedz do szpitala.
Powiedzial a dziewczyna w sekunde porwala swoja torbe i pokierowala sie w stone wyjscia.
-Odlatujemy gdzie sie pani wybiera?
Powiedzial kobieta a raczej ja zatrzymala.
-Nie moge odleciec wypuscie mnie.
Powiedziala Alex.
-Ale...
Alex zaczeła krzyczec i się szarpać kobieta po kilku minutach ja wypuscila. Alex omalo nie wywalila sie na schodach ale dalej biegla. Zadzownila ponownie do Louisa dowiadujac sie w jakim szpitalu lezy chłopak. Łzy jej cisneły sie do oczu coraz bardziej. Taxi jechala szybko i zwinnie. Po okolo 20 minutach znalazla sie w szpitalu.
-Ja do Nialla Horana.
-Przykro mi ale nie moze pani wejsc.
-Ale ja jestem jego przyjacilka .
-Tak jak tamata reszta ?
Wskazala reka na ochroniarzy wyprowadzajacych stato dziewczyn.
-Ona mówi prawde.
Koło niej pojawil sie nagle Zayn. Alex nie mogla uwierzyc ze to on . Chłopak był ubrany tak jak wczesniej w jakis dres , nie sadzila ze pokarze sie tak gdzies i był cały zapłakany. Kiedy Alex doszła do reszty dostrzegla ze kazdy jest w takim stanie. Nawet Demi. Zmierzyła Alex i zaczłęa sie do niej rzucac.
- To twoja wina!!!
Wydzierala sie brunetka.
-Opanuj sie pasztecie.
Powiedziala juz idac do niej . Nialla przy nich nie bylo wiec bez niczego mogla jej przywalic ale zanim ja walnea Liam odciagnal ja od niej .
-Lepiej posłuchaj co sie stało.
Alex na te słowa przypomniala sobie ze Niall umiera, ale jak dlaczego?
- Niall mial wypadek samochowy. Cieżarówka wjechala na niego kiedy stal juz na poboczu. Kierowca był pijany.
Alex zatkala usta dłonia. Padła na ziemie i zaczela płkaac.
-To moja wina.
Co chwile to powtarzala.
Annie podeszła do niej .
-Kochanie to nie twoja wina to tego kierowcy,
Powiedziala.
-Co mu jest ?
-Jest nie przytomny , ma złamana nogę jak i rękę. Na twarzy ma kilka zadrapan , ale najgorsze jest to ,ze jego serce przestaje pracowac.
Alex nie mogla przestac plakac.
-Moge sie z nim zobaczyc ?
Spytala.
-Niestety nie.
Za nią pojawil sie lekarz.
-Sa jakies nowe wiesci ?
Spytał Harry.
-Bardoz mi przykro , ale pan Horan ma bardzo małe szanse na przerzycie.
Alex na te słowa wtulila sie w Zayna który jak i reszta zaczeli płakać coraz bardziej.
Mineło 8 godzin a z Niallem jest coraz gorzej. Każdy z nich siedzi w szpitalu jednak to nie ma sensu skoro nawet nikt nie moze wejsc do srodka .Po co maja czkeac na korytarzu ?
-Jedna osoba może do niego wejsc, ale tylko na kilka minut.
Powiedzial lekarz. Demi zaczela wstawac.
-Alex.
Powiedział Louis a reszta chłopaków sie z nim zgodzila.
-Ja ?
Alex spytala niepwnie. Demi usiadla nie wiedzac co zrobic byla rozwsciczona, przeciez to ona powinna tam pojsc to ona jest jego dziewczyna. No juz byla.
-Niall.
Powiedzial niepwnie Alex wchodzac delikatnie do pomieszczenia jakgdyby to od tego wszystko zalezalo.
-Nawet nie wiesz jak bardzo przepraszam.
Powiedziala ze zlami w oczach. Wiedziala ze on jej nie slyszy ale dalej mówiła.
Nie spodziewala sie ,ze on bedac w spiaczce bedzie ja slyszal. Slyszy i rozumie, ale nie moze odpowiedziec ani jej zobaczyc a co dopiero sie ruszyc.
Dziewczyna nie wiedziala co ma zrobić. Westchneła patrzac na chłopaka który był akurat podlaczony do miliony kabelkow i tym podobnych. Usiadła na krzesle obok jego lozka i zlapala go za reke, byla taka zimna. Tak jakby byl martwy, ale nie był.
-Niall.
Uśmiechneła się do niego , jednak to bylo wymuszone. Poglaskala go po jego blond czuprynie i wgapiala sie w jego zamkniete powieki.
-No chyba nie zostawisz mnie drugi raz.
Powiedziala ponownie przez lzy.
-Pano Evans.
Nagle do pomieszczenia wszedl lekarz, spojrzala na niego.
-Musi pani dac mu troche spokoju.
Powiedzial i wyszedl. Dziewczyna wstala i ucałowała lekko jego czoło.
-Widziemy sie jutro.
------------------------------------------------------------------
No i macie 11. I widze ze jak nie wymuszam od was komentarzy do nikt nic nie pisze ale naprawde prosze was o te komentarze. Dla was to kilka sekund a dla mnie radość. Napiszcie nawet zwykłe czytam . I oczywiście jak zawsze miłego czytanka :) :)
Ciekawie... Nawet bardzo.. Pisz dalesz losy bo chce je już czytać!
OdpowiedzUsuńW między czasie wejdz też do mnie ;)
(wyłącz weryfikacje obrazkową)
kocham twój blog jest genialny :))
OdpowiedzUsuń<3<3<3 co dalej!!!
OdpowiedzUsuń